![Igiełka, niebity, fajniutki... kościółkowy [2009-05-30 00:00:00], Od paru ładnych tygodni jeżdżę po różnych dziwnych miejscach w poszukiwaniu samochodu - trzeba kupić coś co zastąpi mojego wyeksploatowanego Escorcika,...](http://www.faust.euroserwer.com/_Image/blogger/474/474_1061_1ffd3dbce1.jpg)
Igiełka, niebity, fajniutki... kościółkowy
Od paru ładnych tygodni jeżdżę po różnych dziwnych miejscach w poszukiwaniu samochodu - trzeba kupić coś co zastąpi mojego wyeksploatowanego Escorcika, który powienien już przejść na emeryturę.
Oczywiście nie chce kupić samochodu nowego, po prostu, chociaż człowiek zapiernicza całymi dniami, to bilans wydatków i przychodów, jakby przekreślał możliwość kupienia czegoś zupełnie nowego za 50 - 70 tys., nie stać mnie na auto salonowe. Rozglądam się za samochodem paroletnim, który będzie w miarę dobrze sprawował się przez 4,5 lat, aby później kupić następny. Cudów nie ma, wiem, że samochód używany musi mieć jakiś feler, który wyssie ze mnie jeszcze parę złotych.
Gdyby człowiek miał opierać się tylko na treści ogłoszeń Polska jest krajem, do którego trafiają badź jeżdzą samochody salonowe z niskim przebiegiem, nigdy w żadem sposób nieuszkodzone, a jedyne problemy w nich to lekka rdza i zadrapania związane z normalnym użytkowaniem pojazdu.
Nie odkryje ameryki, kiedy powiem, że wedle ogłoszeń, im starszy samochód tym mniej jeżdżony - dziewięciolatki, często mają proporcjonalnie mniejszy przebieg niż młodsze konstrukcje, czasami patrząc się na kondycje oferowanego samochodu trudno uwierzyć, że ktoś nim robił poniżej 20 tys. rocznie, zdarzją się nawet takie, w które musiały stać cały czas (oczywiście w garażu) - bo w obliczeniach wychodzi, że samochód rocznie robił 7,8 tys.
Oczywiście nie chce kupić samochodu nowego, po prostu, chociaż człowiek zapiernicza całymi dniami, to bilans wydatków i przychodów, jakby przekreślał możliwość kupienia czegoś zupełnie nowego za 50 - 70 tys., nie stać mnie na auto salonowe. Rozglądam się za samochodem paroletnim, który będzie w miarę dobrze sprawował się przez 4,5 lat, aby później kupić następny. Cudów nie ma, wiem, że samochód używany musi mieć jakiś feler, który wyssie ze mnie jeszcze parę złotych.
Gdyby człowiek miał opierać się tylko na treści ogłoszeń Polska jest krajem, do którego trafiają badź jeżdzą samochody salonowe z niskim przebiegiem, nigdy w żadem sposób nieuszkodzone, a jedyne problemy w nich to lekka rdza i zadrapania związane z normalnym użytkowaniem pojazdu.
Nie odkryje ameryki, kiedy powiem, że wedle ogłoszeń, im starszy samochód tym mniej jeżdżony - dziewięciolatki, często mają proporcjonalnie mniejszy przebieg niż młodsze konstrukcje, czasami patrząc się na kondycje oferowanego samochodu trudno uwierzyć, że ktoś nim robił poniżej 20 tys. rocznie, zdarzją się nawet takie, w które musiały stać cały czas (oczywiście w garażu) - bo w obliczeniach wychodzi, że samochód rocznie robił 7,8 tys.











